„Ten Linkedin, to nie jest dla mnie. Głupio mi publikować, głupio zapraszać obcych ludzi. Co oni o mnie pomyślą?” Tak odpowiada duża część kandydatów, gdy pada hasło Linkedin. Nagle dylemat zaczyna gonić dylemat. Ale spokojnie, biorę te dylematy i rozprawiam się z nimi, żebyście szybciej znaleźli swoją wymarzoną pracę!
- Nie założę profilu, to nie moja bajka, zresztą, jak ma mi to pomóc.
- Dobra profil mam i to mi musi wystarczyć, przecież nie będę się ośmieszać pisaniem treści, które wszyscy przeczytają.
- Profil ogarnięty, nawet komentuję wpisy innych, ale publikowanie to już dla mnie za wiele. A nawet jeśli wiem, to się wstydzę, ewentualnie boję.
- Jestem bohaterem tego rankingu! Profil mam, aktywnie komentuję, systematycznie publikuję swoje treści.
Wybrałem siedem najczęstszych, a do każdego dodaję radę Goryla 🙂
1.
Czy jeśli szukam pracy, mając obecną, warto „zapalić” zielone kółko pokazujące, że jestem do wzięcia?
2.
Czy zapraszać do kontaktów bez wiadomości, czy z dodatkową treścią?
Goryl radzi: Zawsze warto z treścią, jeśli naszym celem jest budowanie relacji, a nie kręci nas tylko liczba kontaktów, która finalnie niewiele daje. Wiadomość można dodać poprzez opcję // Nawiąż kontakt // i dalej // Dodaj wiadomość // na komputerze. W aplikacji na telefonie dodasz wiadomość wybierając na profilu osoby opcję // Więcej // i dalej // Spersonalizuj //
3.
Czy dobrym pomysłem jest zapraszanie do kontaktu rekruterów?
Goryl radzi: Nawet bardzo dobrym. Jeśli zapamiętasz punkt 2, to rekruterzy w kontaktach dadzą Ci dwie rzeczy. Po pierwsze na swoich profilach bardzo często publikują oferty pracy, do których w inny sposób nie dotrzesz. Po drugie lubimy tych, których kojarzymy. Dobrze być więc kojarzonym, ale tylko, jeśli jest się kojarzonym dobrze
4.
Czy warto coś zrobić przed zaproszeniem obcej osoby do kontaktów?
Goryl radzi: Jest taka magiczna rzecz i nazywa się poznanie. Zobacz, kogo zapraszasz, poznaj go, żeby być pewnym, czy to osoba, którą chcesz mieć w swojej sieci. Idealnie, jeśli przed wiadomością z zaproszeniem, gdzieś już wirtualnie Cię zobaczy. Może to będzie komentarz pod jej publikacją, a może razem weźmiecie udział w jakiejś dyskusji. Łatwiej wtedy o argument, dlaczego ją zapraszasz. Ale to też nie jest konieczność, bo przecież nie każdy na LI publikuje.
5.
Jak ktoś mnie wkurza na Linkedinie, to warto tak odpisać, żeby mu w pięty poszło?
Goryl radzi: Warto zawsze odpisać na poziomie. Linkedin to miejsce, gdzie wszystko jest widoczne i obserwowane. Nie jest to miejsce na jatki i kłótnie. Warto w wyważony sposób napisać, co się myśli i… w porę uciąć dyskusję. Warto uszanować, że Inni mogą mieć inne zdanie, tak jak warto być człowiekiem, który z klasą umie zakończyć bezsensowną wymianę zdań.
6.
Czy mam swój Linkedin podać w CV, czy nie podawać?
Goryl radzi: Wszystko zależy od tego, co skrywa Twój profil. Jeśli jesteś aktywnym graczem, jeśli publikujesz, komentujesz i Twój Linkedin żyje, to ma sens. Jeśli masz założony profil i to by było na tyle tej aktywności, odpuść. Sam fakt, że taki profil posiadasz, nie jest atutem w rekrutacji.
7.
Chcę dać link do Linkedina w CV, w którym miejscu i w jakiej formie to zrobić?
Goryl radzi: Idealne miejsce jest zaraz przy danych kontaktowych. Mail, telefon i zaraz za nim/pod nim może pojawić się Linkedin. Najlepiej podlinkować słowa „Linkedin” Nie dodawaj skopiowanych linków, chyba że podlinkujesz je, czyli sprawisz, że będą „klikalne”, a sam link będzie zawierał tylko Twoje imię i nazwisko. Jeśli jednak w przeglądarce pokazują CI się jakieś dodatkowe cyfry, litery i brzydko taki link wygląda – spokojnie łatwo to zmienić. Kliknij swój profil i po prawej stronie, na górze pojawi się link // edytuj profil publiczny i adres URL // Tam nadasz swojemu profilowi ładny link 🙂
Mamy coś, co Ci pomoże!
Zobacz nasz kurs ONLINE
Jak szybko zdobyć nową pracę cz.1
i opinię kandydatów, którzy dzięki nam znaleźli pracę.
